A teraz kolejny hafcik, który zabrałam do PL żeby oprawić i podarować nowo narodzonej córeczce kuzyna.
Bardzo lubię te miśki. I mimo że robię ze schematem, to robiąc 'kłaczki' na schemat już nie patrzę. Pełna improwizacja !
A misiek TT dlatego, że pasuje do metryczki brata małej Kasi, Krzysia.
Już prawie cztery lata, a jakbym go wczoraj robiła.
Ta dla przypomnienia:
Czyż nie są urocze?
czwartek, 20 września 2012
środa, 19 września 2012
TUSAL 9/2012
W tym miesiącu wiele nie przybyło, bo wakacje miałam, hehe
ale pokazuję.
jak umowa to umowa ;-)
Dziękuję za tyle ciepłych słów i zachwytów nad moimi brzozami.
Wasze komentarze dodają mi skrzydeł ;-)
Gracias !
ale pokazuję.
jak umowa to umowa ;-)
Dziękuję za tyle ciepłych słów i zachwytów nad moimi brzozami.
Wasze komentarze dodają mi skrzydeł ;-)
Gracias !
Etykiety:
TUSAL
wtorek, 18 września 2012
BRZOZY OPRAWIONE
I mają nowego właściciela.
Wyszywałam je z myślą o mamie.
I teraz na wakacjach brzozy oprawiłam i obraz podarowałam.
A zięciuniu powiesił ;-)
Wyszywałam je z myślą o mamie.
I teraz na wakacjach brzozy oprawiłam i obraz podarowałam.
A zięciuniu powiesił ;-)
Mamie się podoba, i to mnie cieszy ;-)
Etykiety:
krzyżyki
niedziela, 16 września 2012
ZNOWU WRÓCIŁAM ...
... i znów tak piszę mimo że nawet nie napisałam że wyjeżdżam.
Ale tak jakoś wyszło, szybko. Wróciliśmy z Barcelony, przepakowaliśmy walizki i pojechaliśmy do PL.
Kilka dni temu wróciliśmy i od razu wpadliśmy w szkolny szał. A chłopcy to nawet nie byli na rozpoczęciu roku szkolnego (10 września) , ale w czwartek już poszli, hehe
Myślałam żeby się tu pokazać z mojego rodzinnego domu, ale czas na to nie pozwolił, a i odwyk komputerowy uszczerbku na mym zdrowiu nie zostawił, więc nie ma co biadolić ;-)
Oj , dużo rzeczy się wydarzyło podczas naszego pobytu, i tych wesołych , i tych mniej wesołych. Ważne że udało nam się spotkać z tymi z którymi chcieliśmy. W ogóle nasz przyjazd do Polski był wielką tajemnicą. Do tego stopnia, że nasi chłopcy dopiero na lotnisku dowiedzieli się gdzie lecimy - jak zobaczyli wyświetloną nazwę: CRACOVIA. Trochę się martwiłam jak dziadkowie zareagują i jakie miny będą mieli otwierając wnukom drzwi ;-)
HEHE, bezcenne ! Oczywiście filmik z ukrycia nakręciłam ;-)
A jak wracaliśmy spełniło się jedno z moich małych marzeń (to już drugie w te wakacje).
Jak wchodzimy do samolotu to zawsze zerkam w stronę kabiny pilotów czy aby nie otwarta, żeby coś podejrzeć. I tym razem otwarta była ! więc szturcham Pierworodnego żeby patrzył. A Pan Pilot nr 2 nas usłyszał, obejrzał się i zaprosił nas do środka! Szybko pozbyliśmy się bagaży i weszliśmy do kabiny.
Pilot nr 1 był Francuzem, nr2 Hiszpanem, i zaproponował Pierworodnemu swoje miejsce za sterami !!
Zapytał czy ja też chcę, ale ja w szoku gdzie jestem stwierdziłam, że nie będę się aż tak daleko pchała.
Chwilę tam spędziliśmy, zanim się samolot ludźmi zapełnił. Gęba do teraz mi się uśmiecha na samo wspomnienie.
Wspaniałe !
Ale dalej marzy mi się być tam w czasie lotu.
Jak widać marzenia się spełniają i małymi kroczkami zmierzam ku następnym.
może helikopterem... szybowcem .....
Pozdrawiam wszystkich serdecznie ! po wakacyjnie !
Ale tak jakoś wyszło, szybko. Wróciliśmy z Barcelony, przepakowaliśmy walizki i pojechaliśmy do PL.
Kilka dni temu wróciliśmy i od razu wpadliśmy w szkolny szał. A chłopcy to nawet nie byli na rozpoczęciu roku szkolnego (10 września) , ale w czwartek już poszli, hehe
Myślałam żeby się tu pokazać z mojego rodzinnego domu, ale czas na to nie pozwolił, a i odwyk komputerowy uszczerbku na mym zdrowiu nie zostawił, więc nie ma co biadolić ;-)
Oj , dużo rzeczy się wydarzyło podczas naszego pobytu, i tych wesołych , i tych mniej wesołych. Ważne że udało nam się spotkać z tymi z którymi chcieliśmy. W ogóle nasz przyjazd do Polski był wielką tajemnicą. Do tego stopnia, że nasi chłopcy dopiero na lotnisku dowiedzieli się gdzie lecimy - jak zobaczyli wyświetloną nazwę: CRACOVIA. Trochę się martwiłam jak dziadkowie zareagują i jakie miny będą mieli otwierając wnukom drzwi ;-)
HEHE, bezcenne ! Oczywiście filmik z ukrycia nakręciłam ;-)
A jak wracaliśmy spełniło się jedno z moich małych marzeń (to już drugie w te wakacje).
Jak wchodzimy do samolotu to zawsze zerkam w stronę kabiny pilotów czy aby nie otwarta, żeby coś podejrzeć. I tym razem otwarta była ! więc szturcham Pierworodnego żeby patrzył. A Pan Pilot nr 2 nas usłyszał, obejrzał się i zaprosił nas do środka! Szybko pozbyliśmy się bagaży i weszliśmy do kabiny.
Pilot nr 1 był Francuzem, nr2 Hiszpanem, i zaproponował Pierworodnemu swoje miejsce za sterami !!
Zapytał czy ja też chcę, ale ja w szoku gdzie jestem stwierdziłam, że nie będę się aż tak daleko pchała.
Chwilę tam spędziliśmy, zanim się samolot ludźmi zapełnił. Gęba do teraz mi się uśmiecha na samo wspomnienie.
Wspaniałe !
Ale dalej marzy mi się być tam w czasie lotu.
Jak widać marzenia się spełniają i małymi kroczkami zmierzam ku następnym.
może helikopterem... szybowcem .....
Pozdrawiam wszystkich serdecznie ! po wakacyjnie !
sobota, 25 sierpnia 2012
BARCELONY C.D.
Dziękuję za Wasze komentarze i bardzo się cieszę, że podobają się Wam fotki z naszych wakacji.
Które niestety nie oddają całego piękna Barcelony.
A teraz mała dokładka, z przymrużeniem oka ;-)
A to autko na polskich tablicach, gdzie kierowcą jest Czeszka i może za bagatela 75 euro pokazać co ciekawsze zakątki miasta.
Morze, morze, morze.......
Nocą, nocą, nocą .....
Ach te moje nogi ..... hehehe
W drodze powrotnej spotkaliśmy stado bocianów ! Które na mój widok poderwały się do lotu.
Ale dlaczego? ;-)
Przejeżdżaliśmy przez południk ;-)
Na mapie widać jak jechaliśmy wybrzeżem, i fotka z auta.
Ciąg dalszy nastąpi ....
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających i życzę Wam dużo uśmiechu i udanych wakacji ;-)
Które niestety nie oddają całego piękna Barcelony.
A teraz mała dokładka, z przymrużeniem oka ;-)
A to autko na polskich tablicach, gdzie kierowcą jest Czeszka i może za bagatela 75 euro pokazać co ciekawsze zakątki miasta.
Morze, morze, morze.......
Nocą, nocą, nocą .....
Ach te moje nogi ..... hehehe
W drodze powrotnej spotkaliśmy stado bocianów ! Które na mój widok poderwały się do lotu.
Ale dlaczego? ;-)
Przejeżdżaliśmy przez południk ;-)
Na mapie widać jak jechaliśmy wybrzeżem, i fotka z auta.
Ciąg dalszy nastąpi ....
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających i życzę Wam dużo uśmiechu i udanych wakacji ;-)
Etykiety:
Wycieczki
czwartek, 23 sierpnia 2012
JESTEM....
Było świetnie i jak w takich sytuacjach i miejscach bywa - stanowczo za krótko !
A gdzie byłam ? na wakacjach !! haha!!
Kierunek obrany -> Barcelona.
Punktem docelowym naszej wyprawy była miejscowość Mataró, jakieś 30 km za Barceloną. (za, jadąc od Madrytu). Miasteczko z portem.
Plaża, woda, palmy .... raj na ziemi.
Całe dnie spędzaliśmy na plaży. Byliśmy zaskoczeni głębokością morza, różni się od tej w Valencji , a niby morze to samo. Tam wchodziło się do wody i można było przespacerować po dnie nawet 50 metrów w głąb morza z wodą po pachy. A tu nie. Już 7-10 metrów od brzegu woda kryje.
Piasek na każdej plaży inny. Nie z każdego udało nam się zamek zbudować ;-) a to taka fajna zabawa !
Opalaliśmy się do woli. Wygodnie. DJ puszczał fajne kawałki . . . .
Ale Mataró to tylko bardzo bliski punkt miejsca, które od kilku lat było na mojej liście miejsc do zobaczenia.
Jednego dnia wstaliśmy wcześniej, spakowali się , uzbroili w mapę i przewodnik i pojechaliśmy do Barcelony !! Ja wiem że jeden dzień na takie miasto to za mało, ale najważniejsze punkty które w przewodniku zaznaczyłam zobaczyłam !
Pierwsze miejsce i wielka przyjemność dla Pierworodnego ! Oj, gęba jeszcze teraz na samo wspomnienie mu się uśmiecha. Wielki Fan, w swojej własnej koszulce ze swoim imieniem, wreszcie obejrzał na żywo stadion Camp Nou !! Zwiedził muzeum, zrobił sobie zdjęcie z Messim , zasiadł w loży .....
W sumie to nie wiem kto bardziej zadowolony: On że tam był, czy ja że mogliśmy mu taką radość sprawić ;-)
Kolejny punkt wycieczki był dla mnie ! Sagrada Familia. Zdjęcia nie oddają klimatu i potęgi tej budowli. To trzeba zobaczyć na żywo. Śmiałam się , bo wychodząc z metra po schodach już się za nią oglądałam, i na szczycie schodów stanęłam i wydobyło się ze mnie : achhhhhh, łaaaaaaaał...... i po kilku sekundach spostrzegłam że nie tylko na mnie zrobiła takie wrażenie - wejście do metra zostało zablokowane przez wychodzących ;-)
Niesamowita budowla. Może uda się mi ją jeszcze raz zwiedzić jak ją skończą budować, czyli tak po 2030 roku ;-)
Na drzwiach znajduje się modlitwa 'Ojcze Nasz' w różnych językach. W polskim też. Widzicie?
A pod świątynią jest muzeum i można zobaczyć etapy budowy.
I znów szybkie przemieszczenie i zwiedzamy Stare Miasto i Katedrę. Kolejna piękna budowla. Gdy jestem w takich miejscach próbuje sobie wyobrazić co tu się działo 50 lat temy, 100, 150.... kto siedział w tej ławce, jak był ubrany .... jak żył... gdyby tak można na chwile przenieść się w czasie...
A to chyba była skrzynka pocztowa:
Jeszcze port.... kilka uliczek ....
A skoro nie można wszystkiego zobaczyć z bliska trzeba to zobaczyć z wysoka :-)
Wjechaliśmy kolejką na wzgórze Montjuic.
Piękny widok. Mogłabym tak stać i się gapić.....
I tak nam zleciały wakacje.
Nie wiem skąd to się bierze, ale zaobserwowałam to dziwne zjawisko i zastanawiam się jak to jest możliwe. A mianowicie po całym dniu spędzonym na plaży, po całym dniu leniuchowania , budowania zamków z piasku, pływaniu w morzu, i szeroko pojętym 'byczeniu się' wieczorami padałam na twarz. Po 21 już chciałam iść spać, taka byłam zmęczona i szybko zasypiałam. Co normalnie w normalnym nie urlopowym dniu, siedzę do 1 w nocy i wcześnie wstaję. I tak doszliśmy do wniosku (ja i moja połówka) że nie musiałam myśleć, co ugotować, jak dzień zorganizować , sprzątać , prać itd, więc jednym słowem mój organizm się zresetował , całkowicie odpuścił i chyba właśnie o to chodzi w urlopie ;-) hehehe
W takim razie ja chce jeszcze !!!
No więc gotować nie musiałam, ale głodna nie chodziłam.
Mała namiastka naszych rozkoszy podniebiennych ;-)
A gdzie byłam ? na wakacjach !! haha!!
Kierunek obrany -> Barcelona.
Punktem docelowym naszej wyprawy była miejscowość Mataró, jakieś 30 km za Barceloną. (za, jadąc od Madrytu). Miasteczko z portem.
Plaża, woda, palmy .... raj na ziemi.
Całe dnie spędzaliśmy na plaży. Byliśmy zaskoczeni głębokością morza, różni się od tej w Valencji , a niby morze to samo. Tam wchodziło się do wody i można było przespacerować po dnie nawet 50 metrów w głąb morza z wodą po pachy. A tu nie. Już 7-10 metrów od brzegu woda kryje.
Piasek na każdej plaży inny. Nie z każdego udało nam się zamek zbudować ;-) a to taka fajna zabawa !
Opalaliśmy się do woli. Wygodnie. DJ puszczał fajne kawałki . . . .
Ale Mataró to tylko bardzo bliski punkt miejsca, które od kilku lat było na mojej liście miejsc do zobaczenia.
Jednego dnia wstaliśmy wcześniej, spakowali się , uzbroili w mapę i przewodnik i pojechaliśmy do Barcelony !! Ja wiem że jeden dzień na takie miasto to za mało, ale najważniejsze punkty które w przewodniku zaznaczyłam zobaczyłam !
Pierwsze miejsce i wielka przyjemność dla Pierworodnego ! Oj, gęba jeszcze teraz na samo wspomnienie mu się uśmiecha. Wielki Fan, w swojej własnej koszulce ze swoim imieniem, wreszcie obejrzał na żywo stadion Camp Nou !! Zwiedził muzeum, zrobił sobie zdjęcie z Messim , zasiadł w loży .....
W sumie to nie wiem kto bardziej zadowolony: On że tam był, czy ja że mogliśmy mu taką radość sprawić ;-)
Kolejny punkt wycieczki był dla mnie ! Sagrada Familia. Zdjęcia nie oddają klimatu i potęgi tej budowli. To trzeba zobaczyć na żywo. Śmiałam się , bo wychodząc z metra po schodach już się za nią oglądałam, i na szczycie schodów stanęłam i wydobyło się ze mnie : achhhhhh, łaaaaaaaał...... i po kilku sekundach spostrzegłam że nie tylko na mnie zrobiła takie wrażenie - wejście do metra zostało zablokowane przez wychodzących ;-)
Niesamowita budowla. Może uda się mi ją jeszcze raz zwiedzić jak ją skończą budować, czyli tak po 2030 roku ;-)
Na drzwiach znajduje się modlitwa 'Ojcze Nasz' w różnych językach. W polskim też. Widzicie?
A pod świątynią jest muzeum i można zobaczyć etapy budowy.
I znów szybkie przemieszczenie i zwiedzamy Stare Miasto i Katedrę. Kolejna piękna budowla. Gdy jestem w takich miejscach próbuje sobie wyobrazić co tu się działo 50 lat temy, 100, 150.... kto siedział w tej ławce, jak był ubrany .... jak żył... gdyby tak można na chwile przenieść się w czasie...
A to chyba była skrzynka pocztowa:
Jeszcze port.... kilka uliczek ....
A skoro nie można wszystkiego zobaczyć z bliska trzeba to zobaczyć z wysoka :-)
Wjechaliśmy kolejką na wzgórze Montjuic.
Piękny widok. Mogłabym tak stać i się gapić.....
I jeszcze widok na Sagradę Familię i na ogrody na wzgórzu.
I tak nam zleciały wakacje.
Nie wiem skąd to się bierze, ale zaobserwowałam to dziwne zjawisko i zastanawiam się jak to jest możliwe. A mianowicie po całym dniu spędzonym na plaży, po całym dniu leniuchowania , budowania zamków z piasku, pływaniu w morzu, i szeroko pojętym 'byczeniu się' wieczorami padałam na twarz. Po 21 już chciałam iść spać, taka byłam zmęczona i szybko zasypiałam. Co normalnie w normalnym nie urlopowym dniu, siedzę do 1 w nocy i wcześnie wstaję. I tak doszliśmy do wniosku (ja i moja połówka) że nie musiałam myśleć, co ugotować, jak dzień zorganizować , sprzątać , prać itd, więc jednym słowem mój organizm się zresetował , całkowicie odpuścił i chyba właśnie o to chodzi w urlopie ;-) hehehe
W takim razie ja chce jeszcze !!!
No więc gotować nie musiałam, ale głodna nie chodziłam.
Mała namiastka naszych rozkoszy podniebiennych ;-)
Mam coś jeszcze do pokazania ale to innym razem, bo strasznie duży mi ten post wyszedł.
No to co? Pranie teraz zrobić , walizki przepakować i dalej w drogę? Ku przygodzie?
a co ! jak wakacje to wakacje !!!!!
Etykiety:
Wycieczki
czwartek, 16 sierpnia 2012
WAKACJE !!
Wreszcie mam wakacje !!
I już za chwileczkę, już za momencik .. (bo tak sobie ten wpis właśnie ustawiłam, że on się tu wstawi a ja już będę blisko celu) więc już za momencik będę w miejscu o którym od kilku lat marzę ;-)
A więc ogłaszam urlop blogowy !
Za kilka dni wrócę. (poczekajcie na mnie, jeśli gdzieś przypadkiem wygram w jakiejś zabawie ;-))
I wtedy pokażę gdzie byłam. A może ktoś się pokusi zgadnąć? Kilku osobom się pochwaliłam więc być może za szybko mnie nie zdradzą?
Jeden dzień spędzimy w bardzo zatłoczonym miejscu, i z tej okazji podpisałam dzieci naszym numerem telefonu. na takich opaskach na rękę.
Oby się nie musiały sprawdzać.
Pozdrawiam słonecznie !!
I już za chwileczkę, już za momencik .. (bo tak sobie ten wpis właśnie ustawiłam, że on się tu wstawi a ja już będę blisko celu) więc już za momencik będę w miejscu o którym od kilku lat marzę ;-)
A więc ogłaszam urlop blogowy !
Za kilka dni wrócę. (poczekajcie na mnie, jeśli gdzieś przypadkiem wygram w jakiejś zabawie ;-))
I wtedy pokażę gdzie byłam. A może ktoś się pokusi zgadnąć? Kilku osobom się pochwaliłam więc być może za szybko mnie nie zdradzą?
Jeden dzień spędzimy w bardzo zatłoczonym miejscu, i z tej okazji podpisałam dzieci naszym numerem telefonu. na takich opaskach na rękę.
Oby się nie musiały sprawdzać.
Pozdrawiam słonecznie !!
Subskrybuj:
Posty (Atom)











